Mleko kojarzy mi się przede wszystkim z podstawówką kiedy to przez kilka lat z rzędu na śniadanie jadłam mleko z płatkami. Mam wrażenie,że będąc dzieckiem w żaden sposób nie przeszkadzało mi,że moja dieta jest mało urozmaicona. Przecież co 2 tygodnie były inne płatki. A to już jest kolosalna różnica. Mleko w postaci różnych produktów konsumowałam dość długo. Do dzisiaj w kawiarni nieopatrznie zdarza mi się zamówić duże latte z mlekiem "krowim".
Moja siostra co i rusz przynosi kartoniki ze szkoły. Ministerstwo chciało zrobić coś dobrego. Niestety okazuje się ,że nie wyszło. Dlaczego? Coraz mniej ludzi wierzy w te bujdy na resorach jakoby mleko było potrzebne do prawidłowego rozwoju kości.
Sama zerwałam z mlekiem w liceum. Przez rok miałam ogromne problemy z układem pokarmowym. Pierwsza rzecz na jaką się rzuciłam to oczywiście "cudownie działające" tabletki. Ale nie chce się skazywać do końca życia na łykanie pigułek. Wiedziałam,że każdy lekarz najpierw powie ,żebym odstawiła cukier i mleko. Po długiej walce z samą sobą odważyłam się na ten pierwszy krok. I co?
JEST O NIEBO LEPIEJ!
Dziwne jest,że nie potrafimy dojść w tej sprawie do pewnych fundamentalnych wniosków. Kobieta ma mleko jedynie kiedy karmi piersią swoje dziecko, to samo tyczy się wszystkich innych ssaków. I każdy ssak w sposób naturalny po pewnym czasie rezygnuje z tego pokarmu. Dlaczego? Bo przestaje być przydatny odżywczo.
Doktor Campbell -ceniony ekspert w dziedzinie biochemii, podjął się badań mających ustalić związek pomiędzy dietą a chorobami cywilizacyjnymi. Okazuje się,że zdolność do trawienia mleka jest ewolucyjną "nowością" u gatunku ludzkiego ( mam na myśli trawienie mleka po okresie niemowlęctwa). Nietolerancja laktozy nie jest więc,żadną chorobą. Jest to stan typowy dla 75% ludzi na świecie związany z uwarunkowaniami organizmu. 90% rdzennych afrykańczyków nie trawi mleka. Nietolerancja laktozy dotyczy 98% Azji południowo-wschodniej.
Picie mleka jakoby miało zapobiegać osteoporozie. Czy to znaczy,ze cała Japonia ,gdzie tolerancja laktozy wśród społeczeństwa to około 2% będzie jeździła nagle na wózkach inwalidzkich?
Co więcej Japończycy zapadają na osteoporozę rzadziej niż Niemcy ,którzy w 88% są w stanie trawić mleko. Przypadek? Nie sądzę.
Kolejna bzdura dotyczy wapnia. Mleko wcale nie jest jakąś skrzynią pełną wapniowych skarbów. Wapń jest w dużych ilościach również w warzywach liściastych, zbożach, czy orzechach.
W praktyce nie istnieje coś takiego jak "niedobór wapnia". Większym problemem w czasie wzrostu kości lub jej regeneracji jest niedobór witaminy D, która jest odpowiedzialna za absorpcje wapnia.Doktor Winfried Beck uważa,że jednoczesne przyjmowanie białka i wapnia-czyli np. spożywanie mleka,zmniejsza zdolność organizmu do magazynowania tego drugiego. Co więcej już w roku 1920 powstała praca mówiąca o tym,że podczas trawienia białka zwierzęcego powstaje kwas fosforanowy,który nasz organizm musi neutralizować. Do tego procesu potrzebny jest wapń i to często w większych ilościach nich ten który zdołaliśmy zmagazynować w porcji mleka. A to znaczy,że jeżeli chcemy zneutralizować białko,ze spożytej przez nas szklanki mleka to zużywamy więcej wapnia niż przyswoiliśmy.
Niestety wielu z nas już tak przyzwyczaiło się do smaku mleka,że nie wyobraża sobie bez niego życia. Jest wiele zamienników mleka:
-mleko sojowe, ryżowe, owsiane. nie jest to na pewno ten sam smak. Ale dodając do kawy nie odczujemy dużej różnicy. Kwestia przyzwyczajenia.
-mleko kokosowe, najlepsza alternatywa dla śmietany. Idealne do dań egzotycznych.
-napój kukurydziany: najgorsza alternatywa z racji zamaszystej uprawy kukurydzy GMO. Jednak nie zawiera kazeiny-podobnie jak napój gryczany.
-wiem,że niektórzy robią mleko z nasion dyni, słonecznika i migdałów
Pamiętajmy też o kwestiach natury moralnej. Krowa daje mleko najwyżej przez 3 lata życia. Po urodzeniu jej dziecko od razu jest zabierane. Ostatecznie mleczna krowa po tych 3 latach trafia do rzeźni.